Zaznacz stronę
Spread the love

Zapowiedź piekła

Już niedługo odbędą się pierwsze takie wybory gdzie zamiast grzeczności, mamy pokazy konfrontacji i złośliwości. Każda ze stron chce zawojować swe okręgi wyborcze dla siebie. Każdy obiecuje co tylko może, jedni robią te obietnice w bardziej rozsądny sposób inni wręcz przyrzekają cuda wianki! Rozpętało się nam w istocie takie nasze Polskie piekło wyborcze. Gdyby tak zacząć wreszcie rozliczać z obietnic na takiej zasadzie iż za niespełnione obietnice jest karencja na bycie wybieralnym, to podejrzewam że ten festiwal cacanek nagle by się uciął. A ci którzy chcieliby cokolwiek zaoferować zasiedli by ze swymi sztabami wyborczymi i zaczęli by przeglądać finanse i potrzeby, aby zaoferować coś co jest możliwe, oraz nie zrujnuje budżetu lokalnego. No i skutkiem tego, gdyby się okazało że jest skarbiec zbyt chudy, proponowaliby aby  na w/w cel przeznaczyć dodatkowe środki, o ile wyborcy się zgodzą wybierając właśnie ich. Tymczasem mamy festiwal obietnic bo kto tak naprawdę się potem ich wypełnianiem interesuje? Przez lata szarzy ludzie nauczyli się że nie ważne jak zagłosują, to i tak potem nikt niczego nie zmieniał. Jak w urzędzie petent był traktowany ,,per noga” tak nadal jest, wójt jeśli przegrał to był sekretarzem gminy, a sekretarz był wójtem… (Ten przypadek nawet znam z autopsji)

Konserwacja układów lokalnych

W komisjach siedzą sami swoi ludzie którzy liczą głosy, czego dowodem były poprzednie wybory z nagłym wzrostem wyniku wyborczego PSL. Są też pozytywne przykłady gdzie wszyscy pracują dla dobra lokalnej społeczności, więc nie wolno generalizować że wszystko idzie źle i się nie da. Niemniej w wielu jednostkach samorządowych doszło do trwałego zakonserwowania klik, które z kolei wiedzą jak się zabezpieczyć przed przypadkową utratą władzy w wyniku wyborów. Piekło wyborów dotyka nas cyklicznie, co cztery lata musimy kogoś wybrać. Zwykle ludzie idą do urn tylko po to aby odfajkować rytuał, więc zakreślają albo na chybił trafił, albo bo nazwisko się podoba, lub jest na pierwszym miejscu.  To też jest skutek tego że nikt nie stara się prowadzić kampanii wyborczych w terenie. Nie ma zebrań wyborczych ani debat publicznych, na które by się zapraszało wyborców. Tutaj chlubnym przykładem świeci Patryk Jaki, kandydat na stanowisko Prezydenta Warszawy. Pytanie tylko kiedy reszta ruszy tyłki i też pójdzie jego przykładem? O wyborców trzeba walczyć, nie tylko dla ich głosów. Także dlatego że to ich aktywuje do większego zaangażowania, oraz daje poczucie że ten jego głos nie jest jednak bez znaczenia.

Puenta

Z tego też powodu potrzebujemy radykalnej zmiany w podejściu do wyborów samorządowych. Kandydaci niezależnie z którego miejsca na liście muszą skończyć z biernym kontestowaniem swych szans na zwycięstwo. Bo ten co nic nie robi aby wygrać, ten na pewno przegra.

 


Spread the love