Zaznacz stronę
Spread the love

Wśród katolików daje się dostrzec skłonność do negatywnego postrzegania bogactwa i pieniędzy jako takich. W wielu katolickich umysłach zaszczepiony jest pogląd, że chęć bogacenia się i samo bogactwo jest czymś złym i tzw. “dobry człowiek” nie powinien być majętny. Jednak nauka KK na ten temat jest inna i dobrze byłoby, żeby wierni mieli tego świadomość.

Skąd się bierze takie przeświadczenie?

Pieniądze

Najpewniej chodzi tu głównie o niektóre wypowiedzi Chrystusa na ten temat, między innymi:

“A nadto powiadam wam: Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego.” Mt, 19:24, Łk, 18:25

lub

“Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.” Mt, 19, 16-22

Na pierwszy rzut oka, na podstawie tych i podobnych fragmentów Nowego Testamentu sprawa wydaje się oczywista.

Otóż tylko na pierwszy rzut oka. Trzeba bardzo uważać, by nie robić tego co robią z Pismem Świętym protestanci, świadkowie Jehowy oraz różni domorośli i “niezależni” interpretatorzy Biblii. Najważniejszą zasada dobrego czytania Pisma Świętego (ale także każdej innej dłuższej wypowiedzi czy książki) jest globalne spojrzenie na tekst, a nie wyrywanie z kontekstu pojedynczych zdań i budowanie na ich podstawie fantastycznych teorii. Na tekst biblijny trzeba patrzeć całościowo, by znaleźć wszystkie fragmenty, w których dana kwestia jest poruszana, a następnie porównać je ze sobą. Należy też zwrócić uwagę na to kto mówi, kiedy mówi lub kogo dotyczy dany fragment. Poniżej postaram się zaznaczyć tylko kilka najważniejszych punktów, mając na uwadze – jak wcześniej zalecałem – szeroki kontekst.

Stare dzieje

Czytając różne teksty Starego Testamentu można zauważyć, że Pan bardzo często błogosławił patriarchom właśnie poprzez bogactwo. Tyczy się to na przykład Dawida, Salomona, Jakuba, jego syna Józefa czy nawet Hioba, którego najpierw Bóg doświadczył zabierając mu ziemskie dobra, lecz później zwrócił mu wszystko i to z nawiązką:

[…]Pan oddał mu całą majętność w dwójnasób[…].

Mogłoby to sugerować, że dostatek jednak nie jest w oczach Boga rzeczą złą, skoro obdarzał nim tych którzy byli Mu bliscy. Lecz to nie wszystko.

Dlaczego więc Jezus w kilku miejscach wyrażał się negatywnie o bogatych ludziach?

Bogacz

Można by to wytłumaczyć następująco:

Po pierwsze, bogatemu człowiekowi rzeczywiście jest dużo łatwiej zapomnieć o Bogu. Przykładem na to mogą być gwiazdy Hollywood z których bardzo wiele uwikłanych jest w różne niemoralne i złe praktyki. O wiele łatwiej jest upaść i oddalić się od Boga człowiekowi majętnemu niż ubogiemu. Dlatego nie dla każdego jest to dobra droga. Po drugie, pieniądze często stają się dla wielu ludzi ważniejsze od Boga, a właściwie stają się dla nich samym bogiem, tym samym łamią oni pierwszy punkt dekalogu.

Na tej płaszczyźnie bogactwo można wiec traktować jako swojego rodzaju próbę charakteru i wiary. Na rzecz tej interpretacji może świadczyć przypowieść o talentach, w której Pan dał sługom odpowiednio 1, 5 i 10 talentów złota, zależnie od ich zdolności i umiejętności. Przypowieść ta ma wymiar nie tylko symboliczny, ale można w pewnym stopniu traktować ją dosłownie. Nagrodzeni przez Pana zostali tylko słudzy którzy obracali złotem i pomnażali Jego bogactwo.

Wszystko należy do Boga

Co ważne – mimo że pomnożyli powierzoną im majętność, to cały zysk należał bezsprzecznie i w całości do Pana, który im ją powierzył. To daje nam ważną wskazówkę w jaki sposób katolik powinien traktować pieniądze – ostrożnie i z rozwagą, lecz jednocześnie bez uprzedzeń.

Zauważmy zatem iż nie ma nic złego w pomnażaniu bogactwa, a nawet jest to nasz obowiązek, z którego zostaniemy rozliczeni. Kto może zapewnić dobry byt sobie a przede wszystkim swojej rodzinie i tego nie robi, ten grzeszy.

Z drugiej strony, wszystko co mamy, włącznie z tym co zarobimy lub osiągniemy, od początku do końca należy do Boga.

Kim więc jest ów archetypiczny bogacz, o którym kilkukrotnie wypowiadał się negatywnie Chrystus?

Otóż jest to ktoś kto nie tylko zdobywa bogactwa, ale także gromadzi je by nie w Bogu pokładać swoja nadzieję, tylko w mamonie. Jest to ktoś, kto postawiony przed wyborem: Bóg albo pieniądze, wybierze drugą możliwość (tak jak młodzieniec z przypowieści, jednak ja lubię myśleć o nim, że w końcu przemyślał sprawę i zrobił to o co go prosił Jezus).

Święty Paweł mówi wręcz w 1 Liście do Tymoteusza: “Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami.” Należy tu zwrócić uwagę na sformułowanie “chciwość pieniędzy“, w innym tłumaczeniu “miłość pieniędzy“. Nie jest to tym samym co bogactwo. Mało tego, w tym samym liście św. Paweł daje wskazówki dla ludzi bogatych:

Bogatym na tym świecie opowiadaj, aby się sercem nie wynosili, ani nadzieje pokładali w bogactwach niepewnych, ale w Bogu żywym, który daje nam wszytki rzeczy hojnie ku używaniu. Aby dobrze czynili i byli bogatymi w uczynkach dobrych, użytymi i skłonnymi. Gromadząc sobie skarb jako dobry fundament na przyszłość, aby dostąpić żywota prawdziwego.

“Bogać się by czynić dobro”

Ten fragment 1 Listu do Tymoteusza jest genialny podsumowaniem całej nauki katolickiej na temat bogactwa. Bogać się, ale nie pozwól, by pieniądze stały się ważniejsze od Boga. Bogać się, ale dziel się tym bogactwem z innymi: po pierwsze ze swoją rodziną, a później z tymi którzy najbardziej tej pomocy potrzebują. Im więcej zarobisz, tym bardziej będziesz mógł pomagać innym. Nie gromadź nadmiernego bogactwa i nie pokładaj w nim nadziei, pamiętaj ze cały Twój majątek należy do Boga, a Ty nim tylko dysponujesz przez pewien określony czas. Mało tego – z tego jak nim zarządzałeś zostaniesz kiedyś rozliczony.

Jałmużna

Wielu wrogów Kościoła chciałoby nas przekonać do tego, że zbawiona może zostać tylko osoba biedna. Jest im to na rękę z oczywistych względów – im mniejszym katolicy będą dysponowali majątkiem, tym mniej będą mogli osiągnąć i mniej dobrego zrobią dla świata i zbawczej misji Jezusa Chrystusa. Inną sprawą jest to że cały system ekonomiczny obowiązujący w dzisiejszym świecie jest z gruntu zły i w swej istocie przypomina wielką piramidę finansową, należy o tym pamiętać.

Warto by się też było przez chwile zastanowić czym w ogóle jest bogactwo? Czy 5 tysięcy złotych wpływające na konto każdego miesiąca to już bogactwo? A może 10 tysięcy? Tutaj nie ma jednoznacznego kryterium, jednak należałoby przyjąć, że zapewnienie godnego życia sobie i swojej rodzinie bogactwem nie jest.

Czym więc jest “godne życie”?

Jest ono zaspokojeniem wszystkich potrzeb materialnych i duchowych. Może to być przykładowo dobrej jakości ubranie i pożywienie, dach nad głową, sprawny samochód, brak długów, ale także wyjście do kina czy teatru (nie samych chlebem człowiek żyje), wyjazd na urlop raz lub dwa razy do roku czy możliwość rozwijania swojego hobby (oczywiście w granicach rozsądku). Wszystko ponad to można uznać za bogactwo, jednak bardzo ciężko wyznaczyć tutaj jednoznacznie linię graniczną. Czy dwupiętrowy dom o powierzchni 200 metrów kwadratowych dla trzyosobowej rodziny to już przesadne bogactwo? A czy wynajmowana kawalerka dla czteroosobowej rodziny to już bieda? Takie dylematy każdy katolik powinien rozważyć we własnym sumieniu i zakresie, lub ze spowiednikiem w konfesjonale.

Konsumpcjonizm

Jednym z negatywnych aspektów bogactwa, jest też konsumpcjonizm, który stał się prawdziwą plagą zachodniego świata. Tak się do niego przyzwyczailiśmy, iż nawet nie dostrzegamy że wrósł on niejako w nasz sposób postrzegania świata. Iluż to ludzi rezygnuje z urlopu czy czasu wolnego który mogliby spędzić z rodziną, po to tylko by zostać w pracy na nadgodziny aby zarobić na jeszcze większy telewizor, albo lepszy samochód.

Często doprowadza to do sytuacji, w której rodzina ma wszystkiego pod dostatkiem, (albo nawet i za dużo), jednak nie ma wśród jej członków mocnych więzi czy nawet normalnych relacji. Ojciec widzi swoje dzieci przez pół godziny dziennie, a kiedy już do tego dojdzie to jest zbyt zmęczony by zrobić z nimi cokolwiek konstruktywnego. Tak jak we wszystkim tak i tu potrzebny jest zdrowy rozsądek i mądrość. Dla katolika, rodzina jest – po Bogu – najważniejszą rzeczą na świecie i nie może jej zaniedbywać, tłumacząc się pracą. Nie zawsze jest to łatwe, czy nawet możliwe, ale nie wolno o tym zapominać.

Na koniec

Ostatnią sprawą, którą chciałem poruszyć jest stosunek do tego co się posiada. Jest to w sumie rzecz najważniejsza, sedno całego wywodu. Można być biednym i nie posiadać prawie nic, jednak do tej niewielkiej części, którą ma się w posiadaniu być nadmiernie przywiązanym. Tyczyć się to też może nie tylko pieniędzy, ale i talentów czy łask udzielonych przez Boga czy nawet chęci “posiadania” innych ludzi. I odwrotnie: są osoby które posiadają wiele, jednak dzielą się tym chętnie z innymi i nie są do tego co posiadają nadmiernie przywiązani. Dlatego każdy przypadek jest inny i zostanie indywidualnie oceniony przez Boga. A póki co: bogaćmy się! Nie zapomnijcie jednak że to co macie, jest wam dane jedynie w leasing 😉


Spread the love