Zaznacz stronę
Spread the love

Wkrótce zacznie się ostra kampania wyborcza przed wyborami samorządowymi. Większość mediów ogólnopolskich ekscytuje się tym kto będzie kandydować na stanowiska prezydentów dużych miast. Tu już trwają podchody kto kogo wytnie, kto jest skończony, a kto jest wschodzącą gwiazdą samorządowej polityki. Niemniej jakoś tak się za każdym razem składa że w tym zamieszaniu pomija się znaczny kawałek tortu. Ten zdecydowanie bardziej lokalny niż dzielnica Warszawy. Mowa jest o setkach Gmin Miejsko -Wiejskich. i tych całkiem Wiejskich. To też jest Polska. lecz ta mniej znana, gdzie leniwy tok spraw nie powoduje aż takich widowiskowych wojen, aby jakiś ogólnopolski dziennik raczył się nimi zainteresować.  Tymczasem w tych na pozór nieistotnych mieścinach czy wioskach, toczy się równie ważna walka. Od wielu lat to jest teren wręcz zarezerwowany dla PSL -u. W ostatnich wyborach było to bardzo dobrze widoczne, partia podobno chłopska, zdobyła szturmem wiele miejsc w samorządach.  Zdobywając  procentowo, zaskakująco dużo głosów. A co jeszcze dziwniejsze, tuż po wyborach bardzo szybko wracając do swej właściwej wielkości, poparcie dla PSL-u zachowało się niczym sylwestrowy balonik. Najpierw zostało w tajemniczy sposób nadmuchane w czasie głosowania, aby po wyborach powrócić do swej naturalnej wielkości.  Cuda?! Niekoniecznie…

„Zaskakujący” wynik PSL-u

Nie jest to tajemnicą poliszynela że w większości jednostek samorządowych tkwią układy starsze od niejednego Wójta, który piastuje tam swe stanowisko czwartą lub nawet szóstą kadencję. O radnych często zagadkowo bezradnych też trzeba wspomnieć. Żeby było jasne, nie wrzucam tu wszystkich do jednego wora, jest bardzo wiele dobrych przykładów. Ale nadal zbyt mało. Niestety przyczyną samego zła jest  sposób kontroli i liczenia głosów. Do komisji wyborczych idą zbyt często sami swoi. Gdzie zawsze ktoś ma jakiś dług wdzięczności wobec włodarzy. Albo jakaś firma okrężną drogą coś sponsoruje po to aby kupić wdzięczność kogo trzeba, aby ten z kolei dobrze policzył głosy… Możliwości jest bardzo wiele, a zainteresowanych bez liku. Od samych włodarzy, aż do firm powiązanych rodzinnie i przetargami.  Tak, przetargi to doskonałe narzędzie do wyrażania wdzięczności w obie strony. Trzeba postawić nowe przystanki? No to Henio wrzuca ofertę, która akurat tak przypadkowo, idealnie się zgrywa z zapotrzebowaniem urzędników.  Buduje się drogę rowerową, lub chodnik? No to walimy barierki z obu stron. Nie ważne że mało kto tam idzie, czy przejeżdża rowerem. Stasiek zarobił całkiem legalnie… Tak, tak, tam są tacy cwaniacy co na każdą zmarnowaną złotówkę mają prawnicze i ustawowe uzasadnienie. To nic że w kasie wieje kurzem, że kredyty wysysają odsetkami wpływy do kasy. ważne że na kolejne wybory Pan i władca na stolcu, przeciął kolejną wstęgę, czy odegrał teatrzyk prze zaprzyjaźnionymi dziennikarzami. To są rzeczywiste układy i powiązania, przez ich istnienie cierpią ci o których tak mało się w głównych mediach mówi. Ci zwykli mieszkańcy z tej bardzo lokalnej Polski. Warto o nich zadbać. Być może oni nie są w stanie konkurować z wysokowydajnymi i supernowoczesnymi fabrykami. Ale czy dlatego mają zostać opuszczeni, wydani na pastwę pijawek które zwyczajne, dzięki znajomościom,  sprywatyzowały sobie lokalną gospodarkę? Prawdziwa wolność polega na tym iż każdy ma równą szansę na start. Że działa na identycznych warunkach, nieważne jakie ma barwy polityczne jego konkurencja. W Polsce PSL-u wolności nie widać.
 


Spread the love